piątek, 30 grudnia 2016




                                        PODSUMOWANIE

Koniec roku jak zwykle skłania do podsumowań. Moje dzisiejsze pytanie brzmi: Czy jest możliwe każdą epokę modową zamknąć w osobną szufladkę?
Spoglądając na modę współczesną wyraźnie widać, że nie ma takiej możliwości. Ale drzewiej, jakże to bywało?
Była epoka krynoliny , turniury ,dworska moda „fircyków” ,starożytne peplosy i chitony, gotyckie ciżmy z długimi noskami, wałki na biodrach pod suknią, wałki na głowie pod włosami. Słowem odzieżowy sen o potędze. 
Czy coś łączy te trendy, przecież epoki dzielą setki lat.  A i owszem, łączy – natura ludzka .Szata nie tylko zdobiła, lecz także informowała o społecznej pozycji człowieka.
I tak np we wczesnym średniowieczu długość i obszerność szaty świadczyła o wielkości jej właściciela. Wszystkie te ozdoby, biżuteria, kosztowne tkaniny czy drogie futra służyły do budowania prestiżu. Późniejsze ustawy – przeciwko zbytkowi- zakazujące niższym stanom noszenia kosztownej odzieży miały na celu ochronę wizerunku /czytaj ochronę próżności/możnych tego świata.
Czy powszechna dostępność najnowszych trendów mody zmieniła to nastawienie? Cóż, ustawy przeciw zbytkowi nie mamy, nadal jednak staramy się ubiorem podkreślać znaczenie swojej osoby. Wszelkie chwyty dozwolone, zamiast przepychu sięgamy po ekstrawagancję. Czasami modowe szaleństwo przynosi spektakularne efekty w postaci np. ochrony środowiska. Tak działa recykling, a recyklingowe kreacje bywają piękne i oszałamiające.




Jeśli myślicie, że ten post to tylko wytwór zimowego intelektu, jesteście w błędzie. Piszę go po to, aby zachęcić do przebieranek. A najlepszym sposobem jest wypożyczenie kostiumu teatralnego, doda wam szyku, zakręci wyobraźnię. Zatem przybywajcie, pożyczajcie, bo to już ostatni dzwonek. A potem bawcie się wspaniale w tę jedyną noc w roku, kiedy księżyc nie odbiera ochoty do tańców a wschodzące słońce nie nakłania do snu.

czwartek, 29 grudnia 2016

                                               ANIOŁY




Anioł to istota szczególna. Zawiera w sobie całe spektrum cech – ma zarówno jasną jak i ciemną stronę. Pewnie dlatego  jest nam tak bliski, nam, którzy jesteśmy także niedoskonałym tworem boskim. A wiec Anioły strzegą nas, opiekują się nami, troszczą się o nas, ale też gdy są zagniewane  walczą i każą.
Są też Anioły upadłe, o mrocznej duszy i porażającej pięknością powierzchowności.
Oprócz cech zewnętrznych łączy je jeszcze jedno – są akceptowane przez wszystkie religie monoteistyczne.
I to by było na tyle tytułem wstępu.
Anielska osoba przez stulecia zaprzyjaźniła się z bracią artystyczną. Pokochali ją malarze, poeci , muzycy. Niemal w każdej dziedzinie artystycznej przewija się motyw anielski. Spoglądają na nas z obrazów, fresków i fasad kościołów. Wesoło hasają po scenie  teatru, śpiewają w chórze.
                                  Zatem :jak wygląda Anioł.
 Ludowy i siermiężny będzie jak i jego podopieczni odziany w koszulinę lnianą, z bosymi stopami, skromny i ubogi.  Ten z obrazów gotyckich jest ogromny, porażająco piękny i groźny. A u Chagalla emanuje miłością i ma twarz Belli, jego żony.
Współczesne Anioły są takie jak my, mniej hieratyczne bardziej ludzkie. Zarówno z wyglądu jak i cech charakteru./ patrz film polski „ Anioł w Krakowie”/.
Są nie do odróżnienia, nawet skrzydła mają li tylko mentalne. Minimalizm to czy potrzeba oswojenia sacrum?
Podaję więc przepis na klasycznego Anioła:
1.       Aureola;
2.       Skrzydła;
3.       Zwiewna sukienka / biel, błękit, róż/;
4.       Złoty płaszcz na ramionach / opcjonalnie, to samo dotyczy miecza/;
5.       Umiejętność lewitacji;
6.       Solidne spełnianie życzeń.






Na zdjęciach z zeszłorocznej wystawy ”W kontuszu i Baranicy”, Anioł majestatyczny, Zwiastujący Nowinę, Anioły Muzykujące oraz Ten, Który Strzeże.
Niech więc  nas strzegą i wspomagają w Nowym 2017 roku, czego Wam i sobie życzę.

niedziela, 18 grudnia 2016

                                               JASEŁKA



Tak proszę Państwa Święta stoją za drzwiami. Dlatego dzisiaj będzie o szopkach i jasełkach. Wykładu z historii biblijnej nie zrobię lecz spójrzcie sami: nasze powszechne wyobrażenie Świętej Rodziny oscyluje pomiędzy egipskim koczownikiem a renesansowym dworzaninem.
Jak więc była ubrana Matka Boska j jej małżonek, Józef Cieśla, z Nazaretu. Każde pokolenie stwarza wizerunek sacrum na miarę swoich potrzeb. Na szczęście określanie kanonu piękna leży w rękach artystów nie władców. Tak więc zachwycające postaci z obrazów Caravaggia  de facto pochodzą z ludu, ba nawet z nizin społecznych. Niejednokrotnie do wizerunków Maryi pozowały kurtyzany czy żebraczki, co według mnie w żaden sposób nie uwłacza świętej osobie a sprowadza jej cierpienie do bardziej ludzkiego wymiaru.
Powracając do ubiorów – dwa elementy pozostały niezmienne: są to kolory, oraz nakrycie głowy Maryi. Matka Boska zawsze jest ubrana w czerwoną suknię, często okrytą błękitnym płaszczem. Symbolika kolorów była silnie związana z religią szczególnie w wiekach średnich. Najczęściej barwy reprezentowały cnoty Marii. /W tym poście tematu nie rozwinę albowiem jest bardzo obszerny./
Przechodzimy do nakrycia głowy, kolęda wyraźnie podpowiada:
                                          „ Że uboga była,
                                            Rąbek z głowy zdjęła,
                                            W który Dziecię owinąwszy
                                            Siankiem go nakryła”
A cóż to ten rąbek. To Panie i Panowie chusta lub dwie, zarzucone na głowę. Spodnia była wiązana na górze i przytrzymywała podbródek wdzięcznie opasując szyję. Kobieca główka w tych zawojach prezentowała się niezwykle szlachetnie. Kolor  chusty głównie biały- stąd białogłowy - termin ,który na stałe zagościł w literaturze narodowej dla określenia słabej płci.






Moja wersja Maryi jest jak najbardziej klasyczna . Suknia jest bardzo długa więc żeby można się w niej poruszać należy zbluzować ją ponad paskiem. Fałdy muszą układać się równomiernie, wszak osoba w nią ubrana właśnie poczęła nowy porządek świata.
W następnym poście zajmę się aniołami no a trochę później obejrzymy orszak Trzech króli.

poniedziałek, 7 listopada 2016

KONTUSZ, ŻUPAN I PAS SŁUCKI



Odbywszy kilkanaście rozmów związanych ze świętem 11.listopada postanowiłam przybliżyć temat polskiego narodowego stroju. Okazuje się, że termin  kontusz jest  znany tylko nielicznym. Inne nazwania męskich szlacheckich ubiorów stanowią równie wielką zagadkę. Bo któż wie, co to żupan albo delia. Z pewnością  pas słucki to też czarna magia. Zatem do dzieła, opiszmy polskiego szlachciurę, a różnił się on od swego ziomka z Francji, Anglii czy Hiszpanii. Dzisiejsza modę kreują wielkie domy mody, świat artystów, ludzie bogaci lub popularni. Dawniej modowe przeobrażenia podążały trop w trop za polityką. XVI wiek, królowa Bona przywozi do Polski nowinki zachodnioeuropejskie, warzywa, nowe spojrzenie na władzę i nową modę. Jednak  szlachecka masa nie chce silnej władzy króla. Nie chce ograniczania swobód. Winą za wszystko obarcza Bonę. Królowej nawymyślać nie można, ale można demonstracyjnie włożyć strój na modłę wschodnią nie zachodnią.
A że zimy tęgie ongiś bywały, wielkie szuby podbite futrem, mięsiste delie, żakardowe kontusze dodatkowy pożytek przynosiły. A jeśli do tego szeroki pas dodamy jawi nam się obraz szlachcica renesansowego. Za czasów panowania Zygmunta August i Stefana Batorego ubiór narodowy ugruntował się w polskiej obyczajowości i trwał nieprzerwanie do 1939r.
Pora zabrać się za opis, choć trudne to zadanie. Klasyka narodowego stroju - czyli kontusz, przeobrażał się przez lata. Henryk Sienkiewicz w „ Trylogii” opisał jego wyidealizowaną formę. Zatem kontusz to rodzaj płaszcza o długości sięgającej od połowy uda do połowy łydki. Charakterystyczny jest jego krój. Przód poszerzany kloszowymi wstawkami, z tyłu tzw. Słup, czyli plecy krojone z jednego kawałka materiału, boki kloszowe upięte w fałdy. Zapinanie kontusza na modłę wschodnią , czyli z prawej na lewą. ( dzisiaj powiedzielibyśmy zapięcie po damsku)Jednak najważniejszym elementem kontusza są rękawy. Szerokie , długie sięgające dolnego brzegu kontusza. Krój przedziwny – na całej długości rozcięte, zebrane w mankiet. Pod spodem piękna, kontrastowa podszewka. Zwano je wylotami, a noszono zarzucone na plecy, ozdobnie drapując na ramionach. No i jeszcze ten pas. Pas Słucki. Długość – kilka metrów, szerokość podwójna, wzór ozdobny wschodni, tkanina jedwabna a koszt  - wieś, lub dwie. W późniejszym okresie oszczędność zmusiła szlachtę do nieco tańszych namiastek z manufaktur polskich. I wreszcie żupan, czyli przyodziewek pod spód. To jakby kontusz de minimum, nieco węższy, rękawy prawie zwyczajne, zapinany na guzy ( 33, jak w sutannie),materiał- jedwab, tafta. Dla spokoju sumienia i dla dobra kiesy , plecy żupana, ( jako że pod spodem) były z tkaniny lichej i taniej. Na głowie czapa z futrzanym otokiem i bogatą broszą. Oto portret szlachcica polskiego. Mijały lata, epoki a strój narodowy rósł w siłę. Stawał się symbolem , reprezentował pamięć narodu. Jego oddziaływanie było tak wielkie, że w okresie zaborów Rosja zabroniła noszenia kontusza. W latach 30-tych XX wieku przedstawiciele wielkich  rodów magnackich na wszystkie ważne uroczystości, ze ślubami włącznie  przywdziewali paradne kontusze.